Złoty biszkoptowy szczeniak z nosem w kształcie serca na łące z różowych cukierków, wśród lizaków i kwiatów.

Dawno, dawno temu, w małej cukierni pachnącej wanilią i cynamonem, mieszkał piesek o imieniu Biszkopt. Był wyjątkowy – miał złocistą sierść, która lśniła jak świeżo upieczone ciastko, i nos w kształtu serduszka. Codziennie pomagał cukiernikowi, Panu Piernikowi, w dekorowaniu tortów, a wieczorami zasypiał w koszyku wyłożonym miękką, mączną serwetką. Pewnego ranka, gdy słońce zaglądało przez witrynę sklepu, Biszkopt znalazł wśród mąki starą mapę z napisem: „Tajemnica Miodowej Wyspy”.

— Och, co to może być? – zaszczekał ciekawie, machając ogonem jak wiatraczkiem.
— To mapa do miejsca, gdzie rosną najsłodsze owoce na świecie! – wyjaśniła mu Myszka Migdałka, która często podjadała okruszki w cukierni. – Ale uważaj, droga prowadzi przez Las Figlowy, gdzie mieszka… Niesforny Wietrzyk!

Biszkopt postanowił wyruszyć na przygodę. Spakował plecak (a raczej zawiązał w chusteczkę kilka ciasteczek) i ruszył w drogę. Gdy dotarł do Lasu Figlowego, drzewa szeptały tajemniczo, a liście tańczyły w powietrzu. Nagle – szuuu! – Wietrzyk porwał mu chusteczkę z jedzeniem i zawiesił wysoko na gałęzi.

— Oddaj mi moje ciasteczka! – zawył Biszkopt, ale Wietrzyk tylko się śmiał: „Hihihi! Złap mnie, jeśli potrafisz!”. Piesek próbował skakać, wspinać się, nawet błagać, ale nic nie działało. Wtedy przypomniał sobie, co zawsze mówił Pan Piernik: „Gdy masz problem, użyj wyobraźni!”. Biszkopt wpadł na pomysł – zaczął kręcić się w kółko tak szybko, że jego złota sierść zamieniła się w błyszczący wir. Wietrzyk, zafascynowany, zleciał niżej… i wtedy! Biszkopt złapał go w objęcia.

Zobacz:  Piesek Bruno odkrywa świat

— Przepraszam – szepnął Wietrzyk, zawstydzony. – Po prostu lubię się bawić… Może pomogę ci dotrzeć na Miodową Wyspę?

I tak, unoszeni przez przyjazny podmuch, dotarli na wyspę, gdzie trawa była różowa, a rzeki płynęły sokiem malinowym. Spotkali tam Pszczółkę Miodulkę, która miała problem – jej ul był zatkany przez wielki kawał marcepanu. Biszkopt, korzystając z umiejętności zdobytych w cukierni, szybko ulepił z marcepanu nowe plasterki miodu, a Wietrzyk delikatnie je osuszył.

— Dziękuję! – brzęczała uradowana Pszczółka. – W nagrodę macie cały słoik magicznego miodu, który spełnia jedno życzenie!
Biszkopt pomyślał chwilę i zawołał: „Chcę, żeby wszystkie dzieci, które są smutne, dostały dziś kawałek słodkiego szczęścia!”. W tej samej chwili w cukierni Pana Piernika pojawiły się setki biszkoptów w kształcie piesków, a każdy miał w środku maleńkie ziarenko radości.

Gdy Biszkopt wrócił do domu, okazało się, że jego przygoda to… był tylko sen? Ale na blacie stał słoik z miodem, a przez okno wpadał wesoły Wietrzyk, niosąc zapach wanilii. I choć nie było to ważne, czy to sen, czy jawa, Biszkopt wiedział jedno: najsłodsze w życiu są przyjaźń, wyobraźnia i gotowość, by pomagać innym. A od tej pory, ilekroć jakieś dziecko przytuliło biszkoptowego pieska, czuło w sercu ciepło, jak promyk słońca na miodowej wyspie.