Mała Czerwona Kapturka z Kolczatkiem i Burkiem w magicznym lesie, pełnym światła i mgły.

Dawno, dawno temu, w małej wiosce otoczonej gęstym lasem, mieszkała dziewczynka o imieniu Czerwony Kapturek. Nazywano ją tak, bo zawsze nosiła czerwoną pelerynkę z kapturem, uszytą przez jej babcię. Każdego ranka Kapturek zbierała do koszyka świeże bułeczki i konfitury, by zanieść je chorej babci, która mieszkała po drugiej stronie lasu. Ścieżka, którą chodziła, była prosta jak strzała, a dziewczynka znała ją na pamięć. Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło…

Był to szczególnie mglisty poranek, gdy Kapturek wyruszyła w drogę. Las wydawał się tajemniczy, a drzewa szeptały coś na wietrze. Nagle, gdy skręcała za znajomy dąb, zorientowała się, że ścieżka zniknęła! Zamiast niej widziała tylko gąszcz paproci i powykręcane korzenie. Serce zabiło jej szybciej, ale postanowiła być dzielna.

— Halo? Czy ktoś tu jest? — zawołała niepewnie.

Z krzaków wyskoczył mały jeż o imieniu Kolczatek. Miał błyszczące oczka i uśmiech od ucha do ucha.

— Hej, hej! Wyglądasz na zagubioną! — zawołał. — Mgła dziś płata figle. Znam każdy zakątek tego lasu, mogę ci pomóc!

Kapturek ucieszyła się, ale zanim zdążyła podziękować, usłyszały głośny pomruk. Z mroku wyłonił się… wilk? Nie! To był ogromny, ale zupełnie niegroźny pies leśny o imieniu Burek. Miał miękkie futro i smutne oczy.

— Straciłem swoją ulubioną kość — westchnął. — Bez niej nie mogę znaleźć drogi do domu…

Kapturek i Kolczatek spojrzeli na siebie. To była okazja, by pomóc! Dziewczynka wyjęła z koszyka małą kostkę (zawsze miała coś dla leśnych przyjaciół), a jeżyk obiecał pomóc w poszukiwaniach. Razem przeszukali paprocie, aż Kolczatek nagle zawołał:

Zobacz:  Pterodaktyl Piotruś uczy się latać

— Patrzcie! Tu jest zagubiona ścieżka! Schowała się pod liśćmi!

Okazało się, że wiatr nawiał stertę liści, zasłaniając drogę. Gdy je odgarnęli, ścieżka znów była widoczna. Burek, szczęśliwy z odnalezionej kości, wskazał im najkrótszą drogę do babci.

— Dziękuję wam — powiedziała Kapturek, gdy stanęli przed domem babci. — Dziś nauczyłam się, że nawet gdy się zgubimy, warto pomagać innym. Wtedy droga zawsze się znajdzie!

Babcia, uradowana gośćmi, upiekła dla wszystkich ciasto, a Burek i Kolczatek zostali ich przyjaciółmi na zawsze. Od tamtej pory Kapturek nigdy nie bała się zagubionej ścieżki — wiedziała, że w lesie czekają przyjaciele gotowi pomóc. A gdy mgła znów spowiła drzewa, wesoło nuciła pod nosem:

— Razem znajdziemy sposób, razem damy radę!