Żółty magiczny autobus Błyskawica z uśmiechem, w środku chmurki-siedzenia, w tle tęcza i słoneczniki.

Dawno temu, w małym miasteczku otoczonym polami słoneczników, mieszkał chłopiec o imieniu Jaś. Każdego ranka, gdy słońce malowało niebo na złoto, Jaś wsiadał do swojego ulubionego żółtego autobusu, który nazywał się „Błyskawica”. Autobus ten był niezwykły – miał oczy z reflektorów i uśmiech z chromowanej maski. W środku zawsze pachniało wanilią i świeżo zerwanymi jabłkami.

Pewnego deszczowego poranka, gdy krople bębniły w dach jak małe bębenki, Jaś zauważył coś dziwnego. Jego autobus zaczął świecić delikatnym, ciepłym blaskiem, a siedzenia zamieniły się w miękkie, puchate chmurki. Nagle z tylnych drzerek wyskoczyła grupka małych pasażerów: była tam myszka Zuzia w różowym bereciku, jeżyk Filip z plecakiem pełnym liści, oraz bliźniaczki – wiewiórki Lena i Mela. Wszyscy wyglądali na wystraszonych.

— „Błyskawica” nas zgubił! – szepnęła Zuzia, trzęsąc się jak listek na wietrze. – Musieliśmy uciekać przed wielkim psem, który gonił nas po parku, i… zgubiliśmy drogę do domu!

Jaś od razu postanowił pomóc. Wiedział, że jego autobus potrafi znaleźć każdą drogę, jeśli tylko ma dobre serce i odrobinę wyobraźni. Ruszyli więc w podróż przez miasteczko, mijając kolorowe kamienice i fontannę, która śpiewała jak ptaki. Ale gdy dotarli do mostu nad rzeką, okazało się, że jest on zablokowany przez wielką, kapryśną żabę o imieniu Grażyna.

— Nie przejdziecie! – rechotała, nadymając się jak balon. – Most jest mój, bo… bo ja tak mówię!

Zobacz:  Przygody małej ciężarówki Tomka

Jaś zastanawiał się, co zrobić. Wtedy Filip szepnął mu do ucha: – Ona tylko udaje groźną. W głębi serca jest samotna i chce się bawić! Chłopiec skinął głową i wyjął z kieszeni małą harmonijkę. Zaczął grać wesołą melodię, a Grażyna niechętnie, ale w końcu podskoczyła w rytm muzyki. Wkrótce cała grupa tańczyła na moście, a żaba, rozchmurzona, pozwoliła im przejść.

Gdy dotarli do parku, okazało się, że pies wcale nie był zły – po prostu chciał odnaleźć zgubioną piłkę. Jaś i jego przyjaciele pomogli mu ją znaleźć, a potem wszyscy razem urządzili piknik pod starym dębem. Gdy zapadł zmierzch, „Błyskawica” zabłysła jeszcze mocniej i w mgnieniu oka odwiózł każdego do domu.

Następnego ranka Jaś obudził się z uśmiechem. Jego autobus stał jak zwykle przed domem, ale teraz wiedział, że kryje w sobie coś magicznego – przyjaźń, która łączy nawet najbardziej nieoczekiwanych towarzyszy podróży. A gdy tylko zasypiał, słyszał cichutki śmiech Zuzi, Filipa i wiewiórek, które już nigdy nie były samotne.